Jeśli mieszkacie w jaskini, gdzie nie macie kalendarza, to pewnie nie wiecie, że zbliża się zima.

I zgodnie z „tradycją” szukamy informacji co zrobić z samochodem, aby go do tych wrednych warunków przygotować.

Także mały wypis sumujący wszystkie te elementy, abyście wiedzieli co i jak. A patrząc po wpisie „Przepisowym„, lubicie jak robię takie małe piguły wiedzy.

Także aby nie przedłużać, lecimy!

1. Umyjmy samochód i zabezpieczmy go przed zimą.

Zacznijmy od dokładnego umycia i inspekcji stanu blacharki, konserwacji. Sól i chemia drogowa to wredne suki, więc trzeba się na nie przygotować dobrze. Sprawdzamy, czy nie pojawiły się jakieś purchle, czy konserwacja podłogi nie ma ubytków. Sprawdzamy także nadkola, czy są całe. Jeśli są problemy – zabezpieczamy. Oczywiście nie mówię, żeby lakierować połowę samochodu. Lepiej przez zimę przejechać z „łatką” konserwującą, niż na wiosnę mieć dziurę w np.: błotniku.

2. Sprawdźmy elektykę.

Elektryka samochodu dostaje srogie wpierdziel w zimie. Jeśli już teraz samochód ma problemy z odpaleniem sprawdźmy ładowanie, stan akumulatora. Jeśli za bardzo nie znacie się na tym – oddajcie do jakiegoś dobrego elektryka. Takowy szybko i sprawnie zobaczy co w elektryce piszczy. Nawet zlokalizuje elementy, które „kradną” nam prąd. Dodatkowo spójrzmy, czy światła dobrze świecą, czy wszystkie żarówki są w dobrym stanie. Jeśli nie – wymieńmy. W zimie szczególnie ważnym jest abyśmy dobrze widzieli i byli dobrze widoczni. Sprawdźmy także czy czujniki działają. Może warto przed zimą wymienić ten kabelek od ABSu, aby zaczął on wreszcie działać? No i Last but no least – klemy na akumulatorze. Nikt na nie nie patrzy, a najczęściej są w stanie tragicznym. Przeszlifujmy je lekko papierem ściernym wraz z pinami akumulatora. Często zabrudzenie, które nic nie robi w lecie, może uniemożliwić rozruch samochodu w zimie.

3. Coś piszczy? Zobaczyć i wymienić.

Jakiś pasek zaczyna popiskiwać przy niższych temperaturach? Coś w zawieszeniu też wydaje dziwne dźwięki? Zajrzyjmy tam i sprawdźmy stan elementów. Jeśli się „kończą” – wymieńmy. Tak jak już pisałem – Zima spuszcza srogie bęcki samochodowi, a naprawdę nie chcecie zostać na poboczu przy -15 stopniach w momencie jeśli jakaś guma puściła i nie możecie kontynuować jazdy.

4. Sprawdźmy stan opon. I letnich, i zimowych. 

Opony to ważna rzecz. Stanowią jedyny kontakt pojazdu z asfaltem. Przed montażem zimówek spójrzmy jak one wyglądają. Czy bieżnik ma sensowną głąbokość? Minimum to 3mm wg. przepisów dla zimówki i 1.6mm dla letniej. Oczywiście im więcej bieżnika tym lepiej, gdyż opona lepiej odprowadza wodę, co w zimowych warunkach, gdzie drogi są ciągle mokre, nabiera niebagatelnego znaczenia. Jeśli bieżnik jest ok, sprawdźmy stan samej opony. Stara opona, która jest już popękana, nie będzie dobrze trzymać i trzeba pomyśleć o wymianie. Letnie opony także czyścimy i sprawdzamy stan. Często da nam to czas, aby przez zimę pozbierać fundusze na nowy komplet.

5. Sprawdzenie zbieżności i geometrii.

Jeśli grzebaliśmy coś w zawieszeniu, przykładowo w odniesieniu do punktu nr. 3, warto podjechać do zakładyu zajmującego się geometrią i zbieżnością. Odchyły, które nie do końca wyczujemy w letnich warunkach, mogą zostać wręcz wyolbrzymione na śniegu, powodując trudności w prowadzeniu pojazdu i zagrożenie na drodze.

6. Płyny.

Sprawdźmy płyny w samochodzie. Płyn chłodniczy, jeśli nie wytrzyma niskiej temperatury, może uszkodzić nam silnik.Test temperatury zamarzania jest często darmowy, a sam tester można kupić w każdym większym markecie, który ma dział motoryzacyjny, za niewielkie pieniądze.

Letni płyn do spryskiwaczy nam po prostu zamarznie w zbiorniku i będziemy w czarnej… wiecie co (been there done that). Co ważne – nie ma sensu iść w najtańsze płyny. Często wartości temperaturowe, jakie mają wytrzymywać, to są życzenia producenta, a nie faktyczne właściwości. Przy okazji sprawdźcie, czy w ogóle spryskiwacze Wam działają.

7. Wyposażenie „zimowe”.

Wyczyśćmy bagażnik ze śmieci. Nie ma sensu wozić zbędnych gratów. Za to dodajmy parę przydatnych elementów. Skrobaczka, zmiotka, odmrażacz do szyb i łopatka, do wykopania wozu z zaspy. Warto też mieć odmrażacz do zamków, ale błagam – nie zamykajcie go w samochodzie. Chyba wiecie czemu. Tutaj lepiej mają Ci, co posiadają centralne zamki sterowane z pilota. No chyba, że im bateria padnie.

8. Uszczelki i zamki.

Uszczelki warto przesmarować sylikonem. Warto także nasmarować zamki. Wszystko po to aby nam nic nie przymarzło. Albo przynajmniej miało mniejsze szanse na to. Okazuje się, że zwykły Plak jest całkiem niezły do uszczelek, ze względu na jego fajną właściwość wypierania wody, więc stosując się do powiedzenia „na bezrybiu i rak ryba”, można się tymczasowo podratować.

9. Filtry.

Mokre, brudne powietrze daje w kość filtrom kabinowym i powietrza do silnika. Filtr powietrza jest najczęściej dość tani, więc nie zaszkodzi go wymienić. Szczególnie jeśli planujemy na wiosnę wymianę. Nic złego się nie stanie, a jeśli już ma „natrzaskane” kilometry, to silnik nam podziękuje. Filtr kabinowy zwykle droższy, ale chyba lepiej oddychać czystym powietrzem prawda?  To jest taki dodatek i decyzję pozostawiam Wam. Ja osobiście mam świeże filtry, więc będę je wymieniał na wiosnę, wraz z całym przeglądem „olejowym” samochodu.

 

Można powiedzieć, że to co napisałem to taki standard. Standard, o którym mało kto pamięta, wiec zawsze warto o tym przypominać i trąbić. Stan samochodu wpływa na bezpieczeństwo nasze, jak i innych uczestników ruchu wokół. Nie lekceważmy tego.

Zobacz także:

Zostaw odpowiedź