Pewnego dnia odezwał się do mnie Mateusz z Racetrax z pytaniem: Jedziemy na Nordschleife? Po upewnieniu się, że nie jest to halucynacja odpowiedziałem: Jasne!

Jednak zanim wejdę w szczegóły, samego wyjazdu, to może najpierw wyklarujmy co i jak.

Nürburgring to tor, którego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Północna pętla, ochrzczona przez Jackiego Stewarta mianem Zielonego Piekła. Ma 154 zakręty na długości 20,8km i jest do dzisiaj najniebezpieczniejszym torem wyścigowym na ziemi.

Konkurencja? Brak.

A Racetrax? To firma, która pomoże Wam w zorganizowaniu wyjazdu do piekła, niezależnie od tego czy będziecie chcieli używać własnego samochodu, czy też będziecie woleli wypożyczyć wóz, który da Wam możliwość zmierzyć się z pętlą.  Do Waszej dyspozycji jest wszystko to, co oferuje wypożyczalnia RSR Nürburg, czyli jedna z największych na miejscu. Od Fiesty ST, poprzez Golfa R, Megane RS, na 911 GT3RS, czy GT-R’ach kończąc.

Właśnie z tym drugim planem Racetrax postanowił zabrać Prentkiego, Unserious i kilku naszych znajomych.

Macie kluczyki i postarajcie się nie zginąć.

Dodatkowo pomógł nam MAN Polska, organizując nam MAN TGE, abyśmy razem spokojnie dojechali na miejsce.

Ciężko odmówić takiej przygodzie, prawda?

W każdym razie – spakowaliśmy walizki i po 10 godzinach jazdy z Bielska-Białej, byliśmy już w górach Eifel. Nocka na regenerację i wio na tor!

Jeszcze nie…

Spokojnie, tak szybko na tor nie zajechaliśmy. Postanowiliśmy najpierw pozwiedzać jego okolice. Pojechaliśmy więc na miejscówki widokowe, czyli do samego Adenau, aby popatrzeć, jak wygląda miasteczko oblegane wręcz przez petrolheadów. Po ostatnich wydarzeniach np.: na Torze Poznań fajnie było zobaczyć, jak społeczność żyje z ludźmi mającymi benzynę we krwi. Ogólnie tutejsze okolice są świetnym miejscem dla fanów car spottingu. Gdzie się człowiek nie obróci, tam jakiś supersamochód, w pełni przygotowana wyścigówka, czy po prostu klasyczny pojazd w bardzo dobrym stanie. Można sobie skręcić kark.

Po zwiedzeniu okolic wróciliśmy na obiekt i wpadliśmy do muzeum. Jak zapewne kojarzycie, w zeszłym roku też tam byłem. Ekspozycja się powiększyła w stosunku do poprzedniej wizyty. Ogólnie widać progres w rozwoju obiektu.

Na torze

Nurburgring Racetrax.pl TorquedMad Mind - blog motoryzacyjnyProcedura jest dość prosta – samochody były zarezerwowane, zostało uzupełnienie formularzy, podpisy i Briefing. Na nim dostajemy niezbędną pigułę informacji. Co możemy, czego nie, co najlepiej robić, jakich błędów unikać. Instruktor pomaga sobie filmami z wypadków, więc wyobraźnia zgromadzonych na sali pracuje pełną parą. Piekło to nie przelewki. Chwila nie uwagi i lądujemy na barierce z kosztami. I to sporymi.

I tak z lekkim stresem odbieramy kaski i wybieramy się do samochodów. Golfów: GTI i R oraz Clio RS. Racetrax jednak nie chciał, abyśmy byli tematem wieczornych wiadomości i zapewnił proste w prowadzeniu, wystarczająco szybkie pojazdy, w których będziemy się mogli bezpiecznie poczuć.

Co więcej, na prawym fotelu, czerwonego GTI, w którym się dość szybko zaaklimatyzowałem, usiadł instruktor Chris, który zna już każdy centymetr asfaltu na pętli.

A i żeby nie było za łatwo: zaczęło kropić.

Ustawimy tryb sport i polecimy sobie na spokojnie.

Spojrzałem wtedy na niego jak na szaleńca. No ale dojechaliśmy do szlabanu, gdzie odbiłem kartę i już odwrotu nie było.

Gas, gas, gas, gas, don’t brake.

Nurburgring Racetrax.pl TorquedMad Mind - blog motoryzacyjnyMuszę przyznać, że wyjazd z instruktorem to najlepsza rzecz, jaka może być. Od razu domyśli się Twoich „limitów” i pozwoli Ci pojechać tor znacznie szybciej, niż zrobiłbyś to samemu (been there, done that). W momencie jeśli znasz tor bardzo pobieżnie – opóźni Twoje hamowanie do momentu, gdzie w głowie masz krzyk „on jest szalony, ale wie, co robi!” i ciśniesz zgodnie z zaleceniami. Najlepsza nauka, jaką można było sobie wyobrazić.

A w tejże pomagał także i samochód. Otóż RSR Nürburg, którego partnerem jest właśnie Racetrax ma do swojej dyspozycji olbrzymią wręcz flotę pojazdów. Od bardzo dobrych, dla początkujących Fiest ST, Clio RS, Golfów GTI, poprzez M235i, czy Caymana, a kończąc na potworach typu GT-R, czy 911 GT3RS. Dla każdego stopnia „wtajemniczenia” coś się znajdzie, aby w pełni wykorzystać nasze umiejętności.

Następnego dnia, także zaczęliśmy z instruktorem. Bardzo uprzejmy Anglik, który bardzo przypominał mi Jackiego Stewarta (serio, dalibyście mu kaszkiet w szkocką kratę i nie odróżnilibyście). Jadąc z nim, poczułem się jak James May na Outlon Park. I tak samo, z jego zaleceniami jechałem szybciej. Instruktor już pokazywał, na co się patrzeć, co obierać jako punkty hamowania, skrętu. Tak rozbity na części pierwsze tor stał się nieco bardziej zrozumiały i potem, przy samodzielnych okrążeniach można było jechać już lepszym tempem, bez żadnych problemów.

I z każdym kółkiem „odblokowując” tor jazdy na kolejnych sekcjach/zakrętach pozwalając nam jechać szybciej.

Na Torze… na piechotę.

Na Nürburgring organizowane są także wycieczki piesze. Spokojnie, nikt nam nie kazał dreptać przez 21 kilometrów. Wchodzimy do autobusu z szalonym kierowcą, a przewodnikiem wycieczki jest były kierowca DTM, który jeździł m.in. dla Audi (torturujcie mnie, ale sobie nie przypomnę imienia). Można dzięki temu na własne oczy, nogi i ręce sprawdzić jak stromy jest podjazd na Ex Mühle, czy jak wielki przechył mają betonowe płyty na Karussell. Robi to jeszcze większe wrażenie, gdyż zza kierownicy tor wydaje się znacznie bardziej płaski. Przy okazji poprzeszkadzaliśmy Hyundaiowi w kręceniu reklamy.

A potem usiadło się na prawym.

Nurburgring Racetrax.pl TorquedMad Mind - blog motoryzacyjnyMy byliśmy świeżakami i jeździliśmy samochodami, które nas nie zabiją. Natomiast Mateusz z Racetraxa wziął sobie na testy BMW serii 3-ciej E92 w wersji M. Czyli po prostu M3. Dodatkowo było one w wersji RSR Edition, czyli lekko zmodyfikowane przez wypożyczalnię (w ramach programu Standard vs Modified, gdzie możecie przejechać się wozem seryjnym, a potem jego poprawioną wersją): odchudzone, z rollbarem, kubełkami Recaro, KW Clubsportem i Akrapovicem. Czyli lżej + podwozie ustawione na szybciej.

I wtedy człowiek widział skalę, jak bardzo wolno jeździ. Mateusz po rozpoczęciu jazd, kółko za kółkiem zbijał czas. Widać było, że przyzwyczaja się do samochodu. Nie chciał jeździć na czas, ale na szczęście udało się nagrać najlepszy uzyskany w ten weekend czas BTG: 8:22.5. Byłoby sporo szybciej, gdyby nie spory ruch w ostatnich sekcjach toru, które zabrały sporo sekund. Zresztą, sami zobaczcie:

Jak widać, gęba się cieszy, bo i czemu nie miałaby? Człowiek siedzi w szybkim wozie, kierowanym przez szybkiego kierowcę. Nic tylko narkotyzować się wyrzutem adrenaliny!

Wszystko, co dobre jednak szybko się kończy. Czy będzie kolejny wypad? Zapewne ;) Czy są jakieś dodatkowe plany? Nie zaprzeczam. Czy coś więcej Wam powiem o Nurbie? Na pewno!

PS.: Hyundai i30N TCR z bliska jest boski!

PS2.: Nürburgring to miejsce cudów – Prentkiemu zaczął się podobać i30N!

 

A na koniec… jeszcze kilka fotek tego, co można było zobaczyć przy torze.

Zobacz także:

Zostaw odpowiedź