Internet jest dostępny prawie wszędzie. To jest bardzo fajne. Internet jest dostępny dla prawie wszystkich. To już mniej.

Dlaczegóż to?

Bo wiele osób przeżyło szok kulturowy, niczym Japonia.

A wszyscy wiedzą, co pojawia się w japońskiej telewizji.

Pojawiają się właśnie masy ludzi, którzy mają potrzebę lansu przed światem, w momencie gdy podwórko już nie wystarcza.

I pojawiają się motta życiowe które nieodzwierciedlają faktycznego stanu. Używane na poważnie, bez cynizmu, sarkazmu, czy czegokolwiek co dało by w wątpliwość intencje pielgrzyma głoszącego nowinę.

„Jeżdżę klasykiem a nie plastikiem!” wypowiadane najczęsciej prze osobę, która by sikała pod siebie jakby otrzymala nową Kię Ceed z salonu. Ale musi ona usprawiedliwić samochód stary, najczęściej rzęcha, który trzyma geometrię tylk odzieki temu, że farba, którą był malowany ma dodatek ołowiu.

„Całe życie bokiem” wypowiadane przez osoby, które z driftem miały tyle wspólnego, że mając pierwsze RWD prawie doprowadziły do katastrofy lądowej, bo było trochę mokro na rondzie.

„Vtec kicked in Yo'” – wiecie… pierdzący civic 1.5, którego przyśpieszenie można liczyć w godzinach.

„Tylko JDM!” – i stickerbomb zakrywający rdzę oraz czerwony lip na czarnych felgach, które najczęściej mają jakiś niemiecki wzór.

„Gdyby przedni napęd był dobry, to chodzilibyśmy na rękach” – w ustach człowieka, który kupił pierwsze RWD i dostaje ataku serca gdy traci ono przyczepność. Najczęściej je rozwala o barierkę, po podsterownym uślizgu.

No i są oczywiście plusy, czyli śmieszne koty.

I co ja z tym internetem tak? Otóż widać modę na bycie „petrolheadem”. Wiecie – samochody są fajne i w ogóle. Tyle, że potem trafiamy na takiego Pana Zenka.

– Panie Zenku, co Pan lubi?

– No e… jak to co – samochody!

– A jakież to samochody Pan lubi?

– A no różne, ale najbardziej to BMW!

– No fajnie. Ale jakiś konkretny model? Co Pan lubi w tych samochodach?

– No tył napęd. Wiesz – suczki się jarają jak pier&*$#iesz boka przy nich i upalisz lacia!

Najcześciej zakończone przygłupim uśmiechem.

Dla kontrastu, mój dobry znajomy, z którym lubię gadać i sprzeczać się o wozach, w przerwach gdy nie podrywa mi żony, tak się kiedyś wypowiedział o BMW E31:

„Dla mnie ten samochód jest jak gość postury pudziana, ubrany w smoking, poprawiający muchę pod szyją i mówiący niskim, cichym opanowanym głosem: pójdziemy do opery Maleńka, a potem spuszcze wpierdal Twojemu Porsche i nowemu BMW sąsiada. To auto widziane w lusterku wygląda jakby chciało Ci wyjebać a jednocześnie jest tak dystyngowane że potrzebuje do tego białych rękawiczek”

Poznajecie prawdziwego fana motoryzacji? Ja z tym nie mam problemu.

Zapewne się spotkaliście, z tezami, że prawdziwy fan samochodów musi mieć Alfę Romeo. I Lancię, I samochód z podnoszonymi światłami. I Porsche. I milion innych kryteriów, których nie da się spełnić i z którymi się nie zgadzam. Bo znam wielu fanów motoryzacji z krwi i kości, które nie spełnią wielu tych warunków. I zrobią to  pełną premedytacją.

Więc co czyni ich tymi „petrolheadami”? Cieżko to określić, ale raczej umiem poznać taką osobę. Przede wszystkim nie będzie to fanboj żadnej marki/modelu. Podkreślam użycie fanboj. Fan marki/modelu będzie siedział w danej marce/modelu – jest spoko. Ale nie będzie on z tego powodu uważał reszty tego świata za niepotrzebne gówna… no może poza Multiplą, Tatą i SsangYongiem. Dlaczego? Bo taki człowiek zawsze znajdzie „to coś” w każdym samochodzie. Coś o czym będzie mu się przyjemnie rozmawiało. Właśnie. Taka osoba pogada o innych wozach. I nie będzie to gadanie typu „a te gówna…”, tylko merytoryczna dyskusja. I to jest fajne.

Dlatego lubię gadać, nawet całymi dniami z takimi osobami. Czasami pokłócimy się w jakimś temacie i zwyzywamy się, ale każdy będzie rozumiał i szanował zdanie drugiego rozmówcy. Tak jak to powinno działać w normalnym świecie bez #YOLO i temu podobnych. Wbrew nowopowstałej modzie, gdzie osoba mająca inne zdanie jest określana jako zazdrośnik, albo hejter. Zresztą – zapytajcie pewnego blogera z pewnym Audi, czy kiedykolwiek musiał użyć tych słów w moją stronę, pomimo nie raz zdania totalnie odmiennego na jakis temat ;)

A najlepsze są takie rozmowy w momencie grzebania przy jakimś samochodzie… tylko upewnijcie sie, że nie leżycie pod nim kiedy macie odmienne zdanie w jakimś temacie. Lepiej „przypadkowo” szturchnąć lewarek, niż oberwać z podłużnicy w czoło, prawda?

 

 

 

 

Zobacz także:

13 komentarzy

  1. Spalacz

    27 lipca 2015 at 13:09

    Myślę, że mógłbym tak pokierować dyskusję z Tobą tu na blogu, że w oczach czytelników wyszedłbyś na typowego fanboja BMW który inne auta uważa za zbędne guano ;) Kupiłeś sobie BMW wg określonych kreteriów, uważając, że jest lepsze niż inne i teraz wystarczyłoby wyciągnąć od Ciebie te argumenty i tak formułować pytania abyć odpisywał, że Twoim zdaniem jednak to co w BMW jest lepsze niż w innym modelu. Po serii takich pytań wyszłoby, że pod każdym względem (tym o którym specialnie pisałem) BMW jest lepsze niż cała światowa motoryzacja więc mamy ślepego fanboja BMW ;)

     

     

     

    1. Bio

      27 lipca 2015 at 17:14

      Nie myśl, bo przegrałbyś tak jak wielu innych, którzy po zakupie 1-szego bmw próbowali mi udowodnić fanbojstwo. 

      A patrząc po odpowiedzi to nie myślałem, że niezamierzenie, tak Cię ugodzę tym akapitem :D

      PS.: Przynajmniej wiem, że ktoś czyta te notki :D 

  2. Spalacz

    27 lipca 2015 at 18:19

    No to napisz co jest najbardziej istotne w BMW którym jeździsz? dlaczego wybrałeś BMW? co jest lepsze w nim niż w Audi? :)

    Poważnie pytam, odpowiedz na to pytanie.

    Napisz co takiego jest dobrego w Audi to ocenię sobie czy mówisz tylko pod tę tezę ;)

    Co do "ugodzenia" to po prostu kwestia tylko publicznej i w miarę negatywnej opinii, odczytaje przeze mnie jako: "paczajcie, taki jestem prawdziwy petrolhead, że nawet ten, no pewny bloger, fanboj Audi mi nie zarzuci fanbojstwa na rzecz mojego BMW czy innej marki".

    Czekam na Twoje zdanie o Audi, merytoryczny głos, powiedz co to jest "to coś" co jest w Audi które sprawia, że w Twoich oczach nie jest to niepotrzebne guano :)

     

  3. Bio

    27 lipca 2015 at 18:41

    Pierwsze BMW wybrałem z tabelek Excela ;)

    Drugie to czysty przypadek – potrzebowałem taniego dupowozu, a się trafiło 2km od mojego mieszkania i nie chciało mi się wybrzydzać. 

    Ogólnie, każdy mój samochód był kupiony z miejszego bądź większego przypadku i w każdym lubiłem coś innego. 

    Co jest w BMW lepsze od Audi? Obiektywnie rzecz biorąc każda marka ma swoje mocne strony. W E36 znacznie bardziej mi się podoba układ kierowniczy od A4 B5. 

    Znowu w takim A4, ze względu na bycie VAG'eim, części są znacznie tańsze. 

    Dodatkowo bardziej cenię Quattro od X-Drive. 

    Ale za to jako markę "średniopremum", wolę Mercedesa. Bo do Premium w postaci Rollsa to żadna z tych 3 nie startuje. 

    Naprawdę – nie jestem fanem żadnej marki. Podejrzewam, że jakbym miał dobrą ofertę na przyszły wóz – mógłbym jeździć Audi, Mercedesem, Alfą, Mazdą, Toyotą, czymkolwiek. Jeśli by spełniała parę moich założeń, nie miałbym z tym problemu i myślę, że w każdym z nich bym się odnalazł. 

    1. Spalacz

      27 lipca 2015 at 19:59

      Może brak zarzutów o fanbjstwo wynika po prostu z tego, że tak średnio interesuje Cię jakim autem jeździsz? Tak samo jak większość społeczeństwa które kupuje auto z jakiegoś przypadku. Albo nie chcesz powiedzieć co takiego konrketnego przemawia za danym autem więc nie ma okazji do dyskusji, i dalej w jej toku ocenę czy uchodzi sią za fanboja czy nie. "Obiektywnie rzecz biorąc każda marka ma swoje mocne strony"… to przecież taki banał-dupochron, mówi się to jak się nie chce uchodzić za fanboja :) Prawda jest taka, że wiele modeli nie ma swoich mocnych stron, są zupełnie przeciętnymi autami, nijak nie wyróżniającymi się pod żadnym względem, względem konkurencji. Wtedy zwykle ich jedyną mocną stroną jest to, że kosztują mniej. Tak jak szukasz auta na tor i wymieniłeś już ze 30 modeli to większośc z nich nie ma żadnych mocnych stron na tle konkurencji. Jak po wstępnej selekcji wybierzesz z nich 5 to wtedy własnie będzie można mówić, że każdy z nich ma mocne strony. Będzie tam wysokoobrotowy i lekki Civic, będzie BMW z RWD i układem kieorwniczym, będzie STI z S-AWD, i inne które będą miały swoje mocne stony. Ale cała reszta wg tych kryteriów mocnych stron obiektywnie nie ma.

      A, i dlaczego bardziej cenisz Quattro od xDrive. Proszę o konretną odpowiedź. I jaki modele aut masz na myśli oby marek.

    2. Bio

      27 lipca 2015 at 20:27

      Pozwoliłem sobie połączyć Twoje komentarze w 1.

      Widzę, że się rozpisałeś, zupełnie niepotrzebnie, próbując mnie łapać za coś ;) 

      1. Rozmowy o samochodzie jakim jeżdżę, jak nim jeżdżę, zostawiam sobie na konwersację z realną osobą. Taki już jestem. Rozmowa przez komentarze jest dla mnie niewystarczającym medium, aby opisywać personalne odczucia do danego wozu. Dla Ciebie, zgaduję, będzie to próba ucieczki od tematu. A brak zarzutu o fanbojstwo raczej wychodzą z tego, że jestem w stanie przejechać się każdym wozem i o nim porozmawiać bez deprecjonowania wartości danego pojazdu, posiadając inną markę w garażu. Chyba, że w wyraźnym żarcie, który bez problemu wyłapie druga strona. 

      2. Mówię o marce, a Ty chcesz wypisywać modele. Cena to też moze być mocna, bądź słaba strona – co sam zauważyłeś. Wg. mnie przykładowo cena takiego Maybacha jest słaba za praktycznie większą S-klassę. 

      3. Widzisz – szukasz obiektywizmu, gdzie go nie ma. Taki np.: IS200 trafił ze względu na zegary, które są boskie. STI w wywodzie się nie pojawiło, więc nie wiem skąd je wziąłeś. BMW – bo już wiem czego się spodziewać. Civic – trochę na przekór mnie, bo osobiście wielką miłością nie darzę. Wiem do czego są zdolne, szanuję, ale nic poza tym. Porsche 944 – lubię stare wozy, a ten prosiak mnie urzeka całościowo, pomimo posiadania relatywnie cherlawych silników. Merc W203 – mamy kanapowóz, ale podoba mi się idea fabrycznego kompresora. Próbujesz poukładać po swojemu tok mojego myślenia. Jest to logiczne, lecz nie gwarantuje sukcesu. Szczególnie jeśli lubię zmieniać zdanie odnośnie przyszłego wozu i co tydzień, miesiąc mam inny typ w głowie z jakichśtam powodów. 

      4. Powinienem rozdzilić pojęcie Quattro, bo zawiera się w nim i haldex, i torsen, i wiskoza itd. Osobiście do mnie trafiają te mechaniczne, "stare" wersje, czyli np.: taki torsen, a nie wspomagane przez komputer. Po prostu spodziewasz się konkretnych rzeczy, a nie "jak komputer zdecyduje po otrzymaniu informacji od czujników". X-Drive? sprzęgło + elektronika. No niezbyt. Nie wiem jak oceniać chęć łapania mnie na niewiedzy. Jeśli sprawia Ci to radość – proszę bardzo. Ja swoją wiedzę oceniam, jako słabą. Nie jestm ekspertem. 

      1. Spalacz

        27 lipca 2015 at 21:55

        Po prostu chcę Ci pokazać mechanzim tworzenia fanboja w internecie, osoby którą późmniej odczutujesz jako uber Audi i wymieniasz w notkach jako jakieś przeciwieństwo Ciebie jako nie-fanboja, itd.

        1. Ja akurat na blogu opisuję kwestie związane z tym autem którym jeżdżę i właśnie wszystkie kontrowersje z tego wynikają. Sam zauważasz, że komentarze nie są wystarczające, tj. mogą zaburzać przekaż ale zarazem sam na ich pdostawie wyciagasz katgoryczne wnioski co do innch osób. Też jestem zdania, że taka konwersjacja mocno zaburza obraz i potrzeba dobrej woli ze strony czytelnika aby odczytać intencie autora. Inaczej można wyczytać co się chce, głównie negatywne cechy.

        2. Opisuję auto głównie w kontekście jazd po torze (które to relacje pochwaliłeś) a na imprezie rywalizacyjnej nie liczy się za bardzo marka ale konkretny model. Mnie ogólnie marki nie interesują. Do tej pory nie rozumiem po co ktoś kupuje Audi z FWD albo BMW z xDrive. Dla mnie to niepojęte. Poza kilkoma medelami Audi które są dla mnie coś werta cała reszta (tych 70? czy ile już opcji modelowych) nie są zupełnie warte pieniedzy które się za nie płaci. To samo jest w przypadku Hondy, Subaru czy Volvo. Jest kilka fajnych modoli które chętnie bym kupił gdyby mnie było stać, reszta nie jest dla mnie interesująca i mogę je nazwać jako "szit" jeżeli Ci to pasuje do Twojej tezy.

        Ale rozumiem, że Ty będzisz się doszukiwał zegarów czy uroku całościowego w każdym modelu i to ma świadczyć o tym, że jestem prawdziwym petrolheadem. No i, że mógłbyś się przejechać każdym modelem. Naprawdę jesteś w stanie się tak poświęcić? :D Powiem coś szokującego… ja też mogę się przejechać każdym modelem i spróbować doszukać się czegoś ciekawego tylko, że jak się nie doszukam albo doszukam się badziewia to napiszę prosto z mostu, że to auto nie ma w sobie nic ciekawego, jest do bani, nic w nim nie widzę.

        3. STI pomyliło mi się z WRX. No właśnie, jeżeli nie podasz konrketnych, obiektywnych ocen to nikt Ci nie będzie zarzucał fanbojstwa. Brzmi to kuriozalnie ale właśnie tak jest. Napisz konrketnie co spowodowało, że wybrałeś albo jeden albo drugi model to wtedy ktoś kto jest w temacie wychwyci jakieś argumenty które nie trzymaja się kupy. Jeżeli faktycznie wybierasz auta wg kryteriów "wszystko mi jedno co" no to faktycznie nikt nie zarzuci Ci fanbojstwa, tak samo jak właścicielowi przypadkowego auta na parkingu pod marketem. On też powie coś takiego, że brat szwagra wymieniał auto i go kupił bo pewne źródło i dlatego jeździ Yaris.

        4. OK, czyli bardziej cenisz Quattro niz xDrive ale tak naprawdę nie wiesz dlaczego. Okazuje się, że jednak stare quattro a nie spomagane przez komputer. Czyli porównujesz Audi sprzed 20? lat z aktualnymi BMW z xDrive. Nie będę ciągnął tematu bo faktycznie do niczego to nie będzie prowadziło ale na podstawie tego co napisałeś mi to po prostu wygląda na typwoe fanbojstwo na rzecz starego Quattro. Dokładnie na takiem samej zasadzie jak "jeżdżę klasykiem a nie plastikiem" albo "całye życie bokiem" no to w tym przypadku "tylko torsen, bez wspomagania komputerem".

        1. Bio

          27 lipca 2015 at 22:16

          Skoro już piszemy w punktach, to przynajmniej możemy się odnieść do konkretnychelementów ;) 

          1. Jeśli humorystyczna docinka Ci tak bardzo przeszkadza, prosze bardzo, mogę przeprosić. Myślałem, że masz więcej dystansu do siebie, co zwykle próbowałeś udowadniać. Ba, liczyem że przy notce o blogach, które czytam, zaakceptowałeś że mam do tego dystans. 

          2. Jeśli coś mi się nie podoba, też z chęcią o tym piszę – co mógłbyś przeczytać chociażby w notce o nowym Civicu Type-R, gdzie odniosłem się do jego wyglądu. Nie jestem fanem poklepywania się po plecach.

          3. Pisałem ogólnie, bo taki ogólny wybór z posród szerokiego grona pojazdów sobie zachciałem. Nie chciałem wdawać się w szczegłóy, gdyż nie miałem komfortu przejechania się wszystkimi tymi samochodami. 

          4. Wrzucasz "fanbojstwo", czyli podejście: "moje jest najmojsze, reszta to gówno". Do mojej wypowiedzi, że taki napęd bardziej do mnie trafiał. Nieładna próba manipulacji. Jesli bym był fanbojem, szukałbym wszelakich wad konkuencyjnych rozwiązań. Czy napisałem, że haldex jest zły? Czy napisałem że sprzęgło wiskotyczne jest złe? Nie przeinaczaj mojego zdania ;) 

          Osobiście uważam dyskusję za zakończoną, szczególnie biorąc pod uwagę próbę manipulacji moim zdaniem. A dla przypomnienia – x-drive (bez tej nazwy) był wykorzystywany także w takim E30, a to już ponad 25 lat prawda? Od E46 doszło DSC. 

          A na koniec: dzięki za więcej Twoich komentarzy pod jedną moją notką, niż mojej całej aktywności na Twoim blogu. 

          Tylko, nie odbierz tego źle. Ja po prostu bardzo rzadko u kogoś coś komentuję i tyle.

  4. Tommy

    28 lipca 2015 at 07:48

    Marcin – zostanie internetowym fanbojem to wbrew pozorom dość trudna sprawa. Moim zdaniem w większośći wypadków jest to zwyczajnie nieosiągalne dla normalnych, myślących ludzi. Chodzi o to, że samo kręcenie się w obrębie jednej marki/modelu jest dla mnie w pewnym stopniu zrozumiałe i nie porównywałbym tego do fanbojstwa – to po prostu coś jak chodzenie do ulubionej włoskiej restauracji na mieście.

    Lubisz makarony i szynkę parmeńską, pasuje Ci lokalizacja, wystrój, ceny no i od czasu do czasu lubisz pogadać sobie z kelnerką – to w mojej ocenie logiczne argumenty przemawiające za tym, że lepiej zjeść kolację tam, a nie na przykład w chińskiej na rogu, w której po prostu nie czujesz się tak dobrze. Owszem – czasem chodzisz też na świetne małże do knajpy francuskiej, od czasu do czasu wpadasz na burgera do amerykańskiej, ale mimo to, to właśnie w tej włoskiej czujesz się najlepiej i najbardziej swobodnie. Może przez kolor ścian, może przez to, że talerze są kwadratowe – cholera wie.

    I to jest moim zdaniem ok.

    Problem zaczyna się w chwili, kiedy zamykasz się zupełnie na inne lokale nie mając tak naprawdę żadnej wiedzy na ich temat. Kiedy wchodzisz do pierwszej knajpy z brzegu (najczęściej dlatego bo skierowali Cię tam kumple, którzy również tam jadają) i zostajesz tam już do usranej śmierci. Nie chcesz słyszeć o innych lokalach, a ludzi, którzy do nich chodzą uważasz za plebs i idiotów.

    To jest właśnie takie typowe, internetowe fanbojstwo.

    Ja mam na podjeździe dwa egzemplarze BMW. I z chęcią kupiłbym jeszcze E21 albo E3 – często zachwalam też swoje zabawki i opisuję je wchodząc w sferę czysto subiektywną (historia, odczucia i tak dalej). Mam więc wszelkie zadatki na radykalnego fanboja marki. Nie dopatruję się w tym jednak żadnej religii – na równi z e21 myślę o Alfie 75, Mercedesie w123 coupe, a nawet starym Camaro (serio).

    Za BMW przemawia póki co fakt, że po prostu znam je już trochę lepiej niż inne marki. Wiem jak się prowadzą, jakie mają silniki, jak są skonstruowane i jak się je serwisuje. To duże plusy, ale w żadnym wypadku ścisłe wytyczne.

    Dlatego oprócz wspomnianych modeli zastanawiam się też nad pierwszą generację Audi quattro i Fiatem 124 Spider – bo choć zupełnie różne, to oba skubańce mają w sobie coś, co mnie pociąga. Coś jak niska brunetka i wysoka blondynka w zupełnie różnych sukienkach – niby to zupełne przeciwieństwa, a jednak z jakiegoś powodu obie kuszą i pociągają Cię tak samo mocno. Oglądałem nawet Lancery evo VI, ale póki co są dla mnie po prostu zbyt drogie… Cholera – trzeba było zbierać znaczki, byłoby prościej ;)

  5. Spalacz

    28 lipca 2015 at 12:17

    @Tommy, pytanie tylko takie, czy trzeba o wszystkim szeroko pisać i wyjaśniać na każdym kroku? chyba tak, jeżeli nie chce się być posądzonym o fanbojstwo…

     

  6. Tommy

    28 lipca 2015 at 12:51

    Słabo znam się na psychologii ale nie pasuje mi to jednak do jakiegoś syndromu wyparcia – przypomina bardziej efekt irytacji jakimiś internetowymi zjawiskami, których ostatnio coraz więcej bo social media.

  7. babel-89

    30 lipca 2015 at 00:50

    "Gdyby przedni napęd był dobry, to chodzilibyśmy na rękach" – w ustach człowieka, który kupił pierwsze RWD i dostaje ataku serca gdy traci ono przyczepność. Najczęściej je rozwala o barierkę, po podsterownym uślizgu.

    Nie ładnie tak obgadywać znajomych za plecami :P

  8. Bio

    30 lipca 2015 at 06:49

    To była taka sytuacja u kogoś, kogo znam? Nawet nie pamiętam :D 

Zostaw odpowiedź