Kiedy podchodziłem do nauki i zdawania prawa jazdy myślałem, że będę najlepszym kierowcą ever. Sądziłem, że nie znajdzie się szybszy, bardziej skupiony, doskonalszy kierowca. Kuzaj, Kubica, Kościuszko? Meh. Co o ni mi mogą. W potem kupiłem pierwszy samochód i domek z kart pieprznął o ziemię.

Już ponad 10 lat sobie jeżdżę po naszych i nie naszych drogach, dziwiąc się, dlaczego jeszcze nie zginąłem w spektakularnym wypadku, po którym byłaby 3 dniowa żałoba narodowa, a w miejscu gdzie silnik mojego samochodu wylądowałby na drzewie, postawiono by pomnik.

Autonomiczne samochody na 100% wyprą z „rynku” tradycyjnych kierowców. Nie ma co się oszukiwać. I szczerze mówiąc – chyba dobrze. Tak, wiem. Za chwilę będzie okrzyk ludzi „co z Ciebie za bloger motoryzacyjny!”, „komputeruff za kółkiem mu się zachciewa”, „Twoją matkę też!” i inne. I poniekąd to rozumiem. Bo lubię prowadzić samochód. Sprawia mi to wielką frajdę, a dojazdów z miejsca A do B nie traktuję jako przykry obowiązek.

Jednak zdaję sobie także sprawę ile wad mają kierowcy.

Kojarzycie zapewne kanały na YouTube z kompilacjami zdarzeń na drogach. Osobiście oglądam 2, te z polskich dróg: Polskie Drogi i Polscy Kierowcy.

I wiecie co? Przeraża mnie ilość kolizji, których można było spokojnie uniknąć, gdyby:

  1. Olać ambicję (przecież siedzimy w takiej samej puszce jak setki innych osób – nie jesteś lepszy/gorszy).
  2. Skupić się na drodze.
  3. Używać wyobraźni.
  4. Zastosować zasadę ograniczonego zaufania.
  5. Nie „cisnąć” aby „ukarać” ludzi – nie od tego jesteśmy. A perfidne wykorzystywanie czyichś błędów, aby sobie „dorobić”, wymienić zderzak, pomalować listwę za czyjeś OC – to oznaka małego fiutka.
  6. Zastosować trochę kultury drogowej – traktuj innych tak, jak sam byś chciał być traktowany.
  7. Ograniczyć emocje.

Siedem Grzechów Głównych kierowcy? Na to wygląda. Jak zaczniecie przeglądać takie kompilacje na chłodno i spróbujecie je przeanalizować – to zauważycie, że sporej większości zdarzeń przypiszecie któryś punkt z listy.

Problem w tym, że powyższe punkty będą zawsze. Bo tacy już jesteśmy – workami z mięsem, które poprzez reakcje chemiczne mają myśli, emocje, uczucia. I one mogą być logiczne, jak i całkowicie absurdalne. I nie mamy nad tym kontroli (chyba, że znacie kogoś, kto w 100% zarządza swoją gospodarką hormonalną).

I tu wkraczają „autopiloty”. Dlaczego to będzie działać? Bo ich pracę można sprowadzić do prostych operacji typu: jeśli > to. Dodatkowo minimalizuje się ilość niespodziewanych zdarzeń. Komputera nie wkurzy telefon z pracy. Jego pracy nie zmienią wieści o śmierci kogoś z rodziny. Nie wbije się w nas inny wóz, który się „zagapi”. Poza tym – jeśli komputer jest w stanie utrzymać ponad 100 Ton metalu w powietrzu, to jak trudne może to być na ziemi?

Jestem ciekaw, kiedy pojawią się testy autonomicznego samochodu w wyścigach. Chyba nie będzie większym problemem zaadoptowanie Sztucznej Inteligencji z gier wyścigowych?

Jednak nie chciałbym, aby sztuczna inteligencja odebrała nam motorsport. Bo to właśnie ludzka niedoskonałość daje najwięcej emocji. Co ciekawego jest w zoptymalizowanych okrążeniach, powtarzalnych do tysięcznej części sekundy?

Zobacz także:

2 komentarze

  1. Robert

    29 czerwca 2017 at 08:48

    Niestety, często kierowca traktuję drugiego kierowcę jako wroga. Wygórowane ambicje również mogą być przyczyną tak dużej ilość wypadków.

    1. Adrian

      29 czerwca 2017 at 13:06

      No i właśnie nie rozumiem co się dzieje z ludźmi. „Na chodniku” normalne osoby, a wejście do samochodu wyciąga z nich to co najgorsze…

Zostaw odpowiedź