tv_jeremy_clarksonOstatnio czytam. Całkiem sporo jak na moje standardy, bo nawet 30 minut na dzień. Przynajmniej na tyle maksymalnie mi pozwala tramwaj zawożący mnie do pracy i z powrotem. 

Dlaczego jeżdżę tramwajem? Bo przystanek autobysowy mam dalej, a Słoik woli stać na parkingu. Właściwie szerzej o tym jeszcze napiszę, gdyż mam planowane zwiększenie ilości notek na blogu, co może ucieszyć tych 2 czytelników – tak to dla Was!

A cóż to ja czytam? A tuż to (jest takie wyrażenie w ogóle?) czytam książki Jeremyego Clarcksona. Uprzedzę pytania – komplet książek miałem kupiony i zacząłem go czytać przed ostatnią aferą, więc nie lecę na "modzie" o nazwie "Nie znam typa, ale jest sławny to poczytam jego książki". Na razie pożarłem 4 wytwórstwa Jeremiasza i muszę przyznać, że nie był to zmarnowany czas. W skrócie (jak zdążyłem przeczytać pierwsze 4), jest to po prostu przedruk felietonów pisanych dla jakiejśtamgazety, a ja jako ignorant, nie jestem zainteresowany, żeby chociaż trochę poszukać gdzie się one ukazywały.

Ale nie ma to żadnego znaczenia. Ważne, że są to zebrane opinie Jeryemego, przydzielone tematycznie do ogólnego tematu danej książki i czyta się je przyjemnie. Ba! Na jednym wdechu. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się co siedzi w głowie fana motoryzacji/maszyn, to te książki są w stanie Wam naświetlić o co chodzi. 

Z książek, które opisują jakieś maszyny, urządzenia, pojazdy aż wylewa się pasja. Autor jest w stanie znaleźć duszę we wszystkim. I to wcale nie musi być uber-coś w danym segmencie. Wystarczy tylko i aż aby było to "coś". Tak zwany czynnik X, nazywany przez wielu. I jest on znajdywany. Jest on wiązany z czynnikami mającymi coś wspólnego z danym przedmiotem. I tu już wychodzi także i wiedza i oczytanie Autora (to tak jeśli ktoś wątpił). To jest karabin maszynowy celnych argumentów, które ciśnie w czytelnika seriami. Oczywiście, mamy prawo się z nimi nie zgadzać  w całości, części, bądź przyznać rację. Szczególnie, że nie każdemu może pasować ilość ironii, cynizmu, czy sarkazmu jakie można znaleźć na stronach książek. Ale i to jest piękne. Jeremy jest osobą, która ma spory dystans do życia. Tego też wymaga od czytelnika, aby ten się świetnie bawił. I jeśli to założenie spełnimy – faktycznie, zabawa jest przednia. 

A jest także i drugi "typ" książek, czyli ogólno-tematyczne. W sam raz na zawał serca dla wszystkich politycznie poprawnych bufonów, którzy prawie dostają wylewu na czarny humor… właściwie to taki szary im nawet wystarcza. Jeśli nie lubisz się śmiać ze stereotypów – te książki nie są dla Ciebie. Jeśli jesteś z USA – te książki nie są dla Ciebie. Jeśli lubisz Peugeoty – dla Ciebie też nie są. Spodziewacie się pewnie, że humor jest ciężki. Otóż nie. Powiedziałbym bardziej, że jest bardzo celny i cięty. I przede wszystkim dobry. 

Może być też tak, że Wam w ogóle te książki "nie siądą". Chociaż ciężko mi w to uwierzyć, bo znam osoby niemotoryzacyjne, które z radością owe czytały. Jeśli jednak znajdą się takowi, którzy stwierdzą, że te książki są gówniane… no cóż. Nie każdemu musi wszystko pasować. A może po prostu macie Peugeota… albo Multiplę.

PS.: szkoda, że tyle fantazji, polotu i pasji nie znalazłem jeszcze (podkreślam, może się przyjemnie zaskoczę) u polskich dziennikarzy. 

2 komentarze

  1. uzi43

    12 września 2015 at 15:58

    Tylko jedna uwaga… Czytają cClarksona warto mieć jakiekolwiek pojęcie o Brytyjskiem scenie politycznej. ;)

    1. Bio

      13 września 2015 at 10:31

      Szczerze mówiąc – nie mam żadnego pojęcia o tym. nizbyt mnie to interesuje, więc nie do końca się zgodzę. Warto, ale nie jest to mus :)

      Przypisy sporo tłumaczyły, a jak nie były  w stanie czegoś naświetlić (jakieś osoby czy coś), to szybki OES na Googlu i gotowe ;)

Zostaw odpowiedź