To już trzeci raz, kiedy pojawiam się na Autosalonie w halach bratysławskiej Incheby. Jako, że dalej moja pamięć i zdolności organizacyjne są tragiczne, dalej wchodziłem jako zwykły apacz. Tak jak w 2018 i 2017 roku. Tak, śmiechom nie było końca kiedy znowu sobie uświadomiłem, że: „Ej czemu chociaż nie wysłałem maila do organizatorów, że mam chorego bloga czy coś”

Nic. Piniądze zostawione w kasie i wchodzimy.

Szczerze mówiąc to albo zaczynam być coraz bardziej marudny, albo nic wielce nowego nie pojawiło się na salonie. Lamborghini pokazało Ur(s)usa, Renault mega koncept, Honda bolid F1 z jakiegoś tam roku (chyba obecnego, bo w zeszłym roku RedBull jeździł na silnikach Renault. Ale ja się na F1 nie znam) i Audi wystawiło swoje R8 LMS (zawsze lubię oglądać „zmęczone” narzędzia torowe) .  Ogólnie więcej eko, więcej elektryków i hybryd. No cóż – duch naszych czasów. Z tych ekscytujących rzeczy: Nowe Megane R.S., Hyundai I30N w Hatch- i Fastbacku (Niemieckie HH mają się czego bać).

Samych fotografii także mniej.

I tak, dalej ludzie nie mają żadnego szacunku do pojazdów wystawionych. Czekam, aż będą musiały być wokół nich zasieki, żeby ograniczyć macanie, czy wręcz uszkadzanie pojazdów. Może dlatego właśnie targi mnie trochę męczą. Za dużo tego typu ludzi?

 

Galeria: Incheba Autosalon

 

Zostaw odpowiedź