Wiecie, że Prentki w zeszłym roku kupił samochód? Przez dłuższy czas Tomek się rumienił na samą myśl, że wreszcie gdzieś w internecie pojawią się te fotki.

Oj weź, nie wrzucaj jeszcze… hihihi.

Ale cóż. Mam „sezon posuchy” (tzn. jestem leniwą dziffką), więc pójdę na łatwiznę i o to pokażę Wam Volksdojcza Polo 6C od Szypkiego Bloga.

Ogólnie przydzielono już mu zadanie w postaci: Zwykłe Daily do miasta. Nic mniej, nic więcej.

Także może po krótką specyfikacja.

Volkswagen Polo 6C (tak przeczytałem w internecie), czyli poliftowa 5-ta generacja.

Wersja Lounge – można pić whisky w trakcie jazdy.

Silnik: 1.2 o mocy 70 żab na mefedronie.

Wyposażenie? Jest. Nawet jakiś duży ekran. Tomek powiedział, że może w trakcie jazdy oglądać Dragon Balla, więc na plus.

OEM koła.

Jeździ, skręca, hamuje. Nic nie stuka, nic nie puka… a nie czekaj, to nie ogłoszenie.

Tak właściwie zawsze ludzie mówili, że VW jest nudny. Że na co to komu. Ja myślę, że źródłem tego problemu jest coś innego. Volkswagen wie jak robić samochody. Wie jak dobić niezłe Hatchbacki (dlatego się ich tyle sprzedaje). I szczerze mówiąc, poza oczywistymi zaletami związanymi z obsługą takiego wozu (proste, łatwe i tanie w naprawie), jest pewna wada. Nie ma się czego przyczepić.

Ale tak serio.

No bo widzicie. Jak ktoś będzie krzyczał „czemu nie GTI?”, to macie od razu kontr pytanie: „a po co GTi do miasta, gdzie jest spora szansa, że wbicie 4-go biegu trzeba będzie odnotowywać w kalendarzu, bo następuje tak rzadko?”, czy „po co dopłacać za benzynę turbo, która się będzie po prostu nudzić?”. I wiele innych.

Właściwie ten punkt dotyczy właściwie każdego zdroworozsądkowego zakupu.

Jednak samo Polo sprawuje się dość nieźle. Powiedziałbym, że jest świetnym otwieraczem oczu dla „jeżdżę klasykiem, gardzę plastikiem” (nie zrozumcie mnie źle, chodzi mi o tych najgłośniejszych krzykaczy, którzy jeżdżą zarżniętymi trupami. Wiem, że fan, ale taki prawdziwy fan klasycznych samochodów zrozumie, o czym piszę). Nawet taki pojazd z segmentu B, ale w miarę świeży, pokazuje jak bardzo się zmieniły technologie. Jak wiele więcej wiedzy mamy o zawieszeniach, ergonomii, bezpieczeństwie.

Szczerze mówiąc to podczas dachowania, wolałbym być w tym Polo niż w Rurku.

Ogólnie fajny mikrusek do miasta. I żeby już nie przedłużać moich smętów, pora na galeryjkę.

Volkswagen Polo 6C

4 komentarze

  1. Tomek

    5 lutego 2019 at 14:19

    Jak do miasta to spoko sprzęt tylko ten plastik w środku…

    1. Adrian

      5 lutego 2019 at 16:26

      W sumie te połacie na desce to jakaś miękka guma (albo niech będzie miękki plastik), więc teoretycznie nie ma źle.
      Mnie osobiście takie rzeczy za bardzo nie obchodzą. Za bardzo się skupiam na jeździe, żeby oglądać deskę :D

  2. Shoei

    8 lutego 2019 at 13:30

    Typowe miejskie auto i to całkiem, całkiem jak na tę półkę cenową. Jednak dla nas najbardziej uniwersalne auto – raczej miejskie, ale też sprawdzające się raz na jakiś czas w podróży to Mazda 3 :). To nasza ulubiona marka z tych popularnych.

    1. Adrian

      9 lutego 2019 at 11:38

      Szczerze mówiąc też lubię mazdę, jednak przy 3-ce jak popatrzałem po silnikach to albo słabe, albo MPS i tak w sumie ciężko wybrać coś co mogło by „atakować trasy” z jakimiś znośnymi prędkościami, żeby się silnik nie męczył :/

Zostaw odpowiedź