Winterproject zbliżył się ku końcowi. Jeden miesiąc walki z felgami w wolnym czasie. Szczerze mówiąc to nie śpieszyłem się, gdyż nie był to mój cel, po prostu bardziej „nauka” jak coś lakierować. Dzięki na przyszłość, kiedy będę miał do pomalowania jakieś inne elementy, będę już przynajmniej wiedział jak się za to zabrać, aby wyszło sensownie.

Aby jednak nie przedłużać, przejdźmy do opisu, jak te „ostatnie chwile” wyglądały.

Na początek – znalezisko z Lidla. Folia malarska zakończona taśmą klejącą. Genialne!

IMG_1589

Dzięki temu, zabezpieczenie felg trwało jakieś 15 minut.

IMG_1588

Po zamaskowaniu, szmata z benzyną i czyścimy wszystko dokładnie.

IMG_1591

A potem już „ta przyjemna” część. Wytrzepać dobrze puchę z lakierem i psiku psik.

IMG_1595

Robiłem 2 warstwy w odstępach 10-15 minutowych, aby poprzedni lakier nie zdążył wyschnąć i dzięki temu się dobrze „łączył”.

Potem już była pora kłaść bezbarwny. 3 warstwy, zasada jak wyżej.

IMG_1595 IMG_1596

No i mam już komplet pomalowanych felg. Bardzo mi się spodobało to, że kolor wyszedł ton, dwa ciemniejszy od oryginałów. Dalej jest „OEM look”, ale w moim odczuciu tak trochę lepiej.

Przydało by się podsumowanie po tych pracach. Ogólnie, jako aktywność „na wolny czas” – polecam. Jest to o tyle spoko sprawa, że robimy tyle ile nam się chce w danym momencie. Dopiero przy malowaniu trzeba już segment/element „strzelić” na raz. Ale wtedy sobie dajemy np.: pół godziny dnia na element aby go „walnąć” w podkład. Godzinka na gotowy lakier.

Czy bym coś zmienił? Jeśli piaskowanie było by w Słowacji w takiej cenie jak w PL, to wypiaskowałbym najpierw felgi i dokupił jakąś 2-składnikową szpachlę do aluminium aby nieco lepiej powypełniać kilka ubytków.

Tak po za tym. Sam proces malowania jest dość prosty i można osiągnąć dobry efekt „puszkami”. Mając kompresor, po prostu jeszcze łatwiej „to idzie”.

Co pozostaje teraz? Mam nadzieję, że uda się sprzedać w normalnych pieniądzach, gdyż plan na lato w miarę jest, tylko musi się piniądz zgadzać aby go zrealizować ;)

Zobacz także:

5 komentarzy

  1. KolaK

    7 stycznia 2016 at 20:01

    Fajnie, że zrobiłeś to co lenie przed Tobą powinni zrobić :D

      1. KolaK

        8 stycznia 2016 at 12:42

        Nigdy nie byłem fanem posiadania w samochodzie felg o wartości wozu :D

  2. Centrum-Sprzegla

    11 stycznia 2016 at 11:49

    Jak zauważyłem czytając poszczególne „etapy” włożyłeś w to trochę pracy ale efekt jest chyba zadowalający. Dobra robota :)

    1. Bio

      11 stycznia 2016 at 14:07

      Efekt jest na tyle zadowalający, na ile pozwoliła baza i „wyciąganie” szlifowaniem. Niestety 2 właścicieli temu ktoś próbował już naprawiać felgi, więc nie ma „jakości fabryka”, ale na ulicy nie będą przynosić wstydu. Na szczęście są proste, więc nie powinny sprawiać przyszłemu właścicielowi problemów (jak się sprzedadzą).

Zostaw odpowiedź