Witam Was w tą jakże pięknie śnieżną połowę stycznia, jaka jest na południu (warunki w reszcie kraju mniej mnie interesują, bo nie mam potrzeby jazdy geograficznie wyżej niż Katowice). Znowu kierowcy jeżdżą jak dupy wołowe (20-30km/h po głównej drodze w mieście? Błagam – nie wyjeżdżajcie na ulicę jak przerażają Was warunki), no ale obiecałem sobie, że w tym roku będę mniej marudził, więc kończę z tym jakże nieoryginalnym przywitaniem.
Jeśli ktoś, po przeczytaniu tytułu nie domyślił się, że napiszę o nowym „Herlaku Szolmsie” to… a nie wiem… może ktoś nie zna Najsławniejszego Detektywa Anglii. W każdym bądź razie, wczoraj z żoną wybraliśmy się do kina właśnie na ekranizację kolejnej przygody Genialnego Śledczego i jego przyjaciela Doktorka. Właściwie to nie mam do napisania nic więcej, po za tym, że filmidło zaiste świetne i nie ma za bardzo do czego się przyczepić… no dobra – hot-dog w kinie miał pikantną musztardę a chciałem łagodnego. No i jak zwykle przesolony popcorn… Piszę bez sensu? Może, ale naprawdę ciężko wytknąć coś co jest „be” w Grze Cieni. Jest mroczniejszy, jest dynamiczny, bez jakiś błędów. Ogólnie to stwierdzam, że warto wydać kasę w kinie na Scherlocka, bardziej niż na coś innego. 10/10 ode mnie.

I w związku z dylematem, czy iść na SH:GC, czy Dziewczynę z Tatuażem, stwierdziliśmy z żoną, że pójdziemy na obydwa. Dawno nie było tak mocno polecanych filmów w jednym czasie. Przy Holmesie się trafiło, to może z film z Craigiem też będzie dobry ;)

Na razie tyle, bo nie chcę na siłę pisać, a szkoda mi marudzić w pierwszej notce roku :D

Zobacz także:

1 Komentarz

  1. Anonymous

    25 stycznia 2012 at 18:49

    ociągasz się w nowym roku z wpisami :P

Zostaw odpowiedź