Zacznę od rzeczy organizacyjnych. Po prawej gdzieś tam znajdziecie możliwość zapisania do newslettera – czy działa – nie mam bladego pojęcia. Niech ktoś da potem znać czy to działa. Druga sprawa. 4 notki w tym miesiącu – drugi wynik na ten rok. Widzicie, co ze mną robicie? Chcecie czytać wyrzuty z mojego umysłu i kurna muszę pisać, no trudno – cena… sławy… przynajmniej jakiejś tam.

Przejdźmy do meritum. Czy ktoś nie zauważył jeszcze, że… jednym słowem pizga? A zimy jeszcze nie ma. Zbiera się na ten śnieg i zbiera, a nic nie ma. Ma to swoje plusy, bo mam kolejny temat do marudzenia. Podczas drapania szyb w samochodzie, przyglądnąłem się innym wozom. Na 10 pojazdów, jakieś 3 miały zmienione opony na zimowe. Nieźle… aż nie mogę się doczekać, kiedy taki cymbał nie wyrobi na hamowaniu i przygrzmoci we mnie, albo moją żonę. Ludzie naprawdę nie mają instynktu samozachowawczego i chyba naumyślnie dążą do sprawiania sobie obrażeń cielesnych. Nie moja brocha, byle by to nie tyczyło mnie (takie Polskie myślenie nie? ;)). I tak mamy przeludnienie na planecie.
No i jako, że mamy połowę listopada, sklepy już usilnie informują, że idą Święta. Miło, że poczekali chociaż na Wszystkich Świętych i chyba tylko to nas ratuje od świątecznego szału przed listopadem. Już są bombki, choinki, atrapy prezentów i inne plastikowe gówna, o które muszę się potykać idąc do pracy. No cóż. Święta to okres „żniw” dla wielu branży, więc trzeba korzystać. Pewnie znowu będę oglądać jak ludzie będą kupować pierdoły, bądź będą szaleć z ilościami rzeczy na poziomie „nie do przejedzenia” przez następne pół roku. Może ja mam po prostu tak, że nie kupuję na „górkę”? Może… I znowu trzeba będzie szukać miejsc parkingowych pod marketem, znowu trzeba będzie czekać i obserwować erozję kafelek stojąc w kolejkach. Znowu będę oglądać, wręcz bitwy o ostatnie sztuki czegoś na promocji. Po raz kolejny spotkam się ze sztuczną życzliwością od ludzi, których nie trawię. Kolejne dni, dla wielu, ukrywanych kłamstw i sztucznego szczęścia. Cieszę się, że moje święta spędzę w życzliwym gronie. Przynajmniej będzie… normalnie. Czego Wam i sobie już teraz życzę. Nie dajcie się zwariować korporacjom ;)
O czym by tu jeszcze napisać? A może o częstym braku własnego zdania. Często zauważam to w branży moto, jak to ludzie powołują się na Jeremy’ego C. Jak Clarkson mówi, że coś jest fajne, to takie ma być i basta. No niestety nie. Bo każdy ma swój gust, potrzeby i parę, czy paręnaście innych czynników, które sprawiają, że możemy się odnosić do słów JC, a nie brać je jako świętość, jak co poniektórzy. Świetnym przykładem, w którym uczestniczyłem, było, jak pewien człek stwierdził, że Focus RS musi być fajny i nie nudny, bo tak JC powiedział. No cóż… jakie było jego wielkie zdziwienie i argument, że swoje zdanie stawiam przeciwko zdaniu Jeremy’ego, że niekoniecznie tak jest. No ale u mnie z zasady, przednio-napędówka jest nudna bardziej, bądź mniej w prowadzeniu. Tak bywa. I tutaj nie chodzi tylko o branżę moto. Wszędzie znajdziemy takich ludzi, a także osoby „wyznające” ich słowa, które będą twierdzić, że na niczym się nie znacie, bo tak powiedział np.: 51 letni człek z Anglii.
Co mogę jeszcze dodać? No cóż. Notka pisana pod wpływem prawie, że drzemania. Mam nadzieję, że wszyscy fani (ww liczbie 4? :D), nie rozszarpią mnie dzięki temu, za brak aktywności na blogu :D

Pozdro.

Zobacz także:

7 komentarzy

  1. Anonymous

    15 listopada 2011 at 20:41

    liczymy fanów, co by podbudować Bio :E

    1

  2. Bio

    19 listopada 2011 at 20:34

    kurna – same anonimy :E i jak ja mam wiedzieć, kto jest kto? :D

  3. Anonymous

    19 listopada 2011 at 21:27

    Pierwszy to ja :E

  4. Anonymous

    20 listopada 2011 at 19:29

    a trzeci to ja :E nie mów, że nie wiedziałeś :E

Zostaw odpowiedź