Ło rany, jak dawno żadnej notki nie było…
Miałem niedawno okazję oglądnąć w kinie na Iron Man 2 oraz Księciu Persji: Piaski Czasu. Bez żadnych 3D (jeśli jest w takiej wersji, ufff udało mi się. Po Failu Tytanów muszę odpocząć od tego). Zaczniemy od Pana Żelazko.

Iron Man 2:
Po pierwszej części, która była jedną jeśli nie jedyną dobrą adaptacją komiksu, czekałem z niecierpliwością kiedy się toto pojawi. Za to na film poszedłem… bo właściwie nie miałem nic lepszego do roboty. Trailer średnio mnie zachęcił, miałem wrażenie, że wszystko co fajne to w nim pokazali. Na szczęście tym razem intuicja mnie zawiodła. Film jest szybki, fajny, śmieszny (specyficznie w paru momentach) no i oczywiście duuuużo akcji w wykonaniu Iron Mana oraz War Machine. Jako, że tradycyjnie nie chce mi się rozwodzić nad filmem, szybciutka ocena: 8+/10.

Prince of Persia: Sands of Time:
Jeśli ktoś grał w ostatnią serię gier o Księciu, ten pewnie czekał na film. Jednak, jeśli ktoś oczekiwał mroczności, krwi heavy metalu jak w „Warrior Within” niestety może się trochę zawieść. Jest to jednak produkcja Disneyowska i krwi tu jak na lekarstwo. Jednak w tym filmie chodzi o całe Le parkourowe bieganie, a tego jest dużo. Film ma tam jakąś fabułę, ale ze względu na akrobacje i księżniczkę, nie zwracałem zbytnio na nią uwagi (ale mi się dostanie). Ocena: 8+/10

Teraz pozostaje mi nadrobić parę notek, gdyż jest o czym pisać, a raczej mam przynajmniej cztery zaległe notki :D Bannera „filmowego” na bloga niestety nie mam. Postaram się to nadrobić ;)

Poczekajcie jeszcze ciutek na kolejne notki :)

Zostaw odpowiedź