Otóż, jak niektórzy zauważyli (albo i nie) u góry pojawił się tzw. suwaczek, czyli informacja ile jeszcze czasu na wolności mi pozostało. Za rok i jeszcze kawałek czasu się żenię o! Tak, tak, wszystkie fanki, które mnie chciały, niestety muszą obejść się smakiem :P

Lecim dalej z kolejnymi informacjami:
Fylmy:
Będzie o dwóch, które niedawno się pojawiły w kinach, zacznę od lepszego.
Ocean Przygód 3D
Ocean, Joanna Jabłczyńska, i 3D. Wyszło fajnie. Jeśli pamiętacie moją którąśtamnotkę, to wiecie, że czekałem na to, ze względu na porażające 3D jakiego można w tym filmie doświadczyć. O tak, pływajace meduzy, rybki i inne oceaniczne bydlactwo które ma ochotę się dotknąć. Wreszcie zobaczyłem true 3d, które chciałbym widzieć w każdym filmie. 100% filmu jest właśnie w tej technologii, podkreślam, że 100% bo wspomnę coś o tym przy okazji omawiania drugiej produkcji. Wracając jednak… Jeśli macie dziecko, które jest na tyle dorosłe, żeby nie zarzygać kina i nie drzeć się przez cały film – polecam. W fajny sposób jest wpajana wiedza o oceanie i całemu temu tałatajstwu, które tam mieszka.

Ode mnie: 9+/10

Clash of the Titans 3D
Miało być mega, miało być supcio, trailer wyczesany… a okazało się, że film powinien się nazywać „Fail of the Titans„. Obym szybko o tym czymś zapomniał… najbardziej w tym filmie podobało mi się… ciepłe orzeszki, maskotka pingwina z Madagaskaru i minuta z wychodzenia Krakena z wody. Tak dennego filmu to ja nie widziałem. Do tego, czuję się oszukany na przynajmniej 10zł (od biletu, a kupowałem 2). Dlaczego? Otóż już szybciutko opowiadam. Co jakiś czas podnosiłem okulary 3d. I to co ujrzałem to mi nóż w kieszeni otwierało. W ponad połowie filmu nie było 3D!!! Serio… parę scen jest tylko w 3d, a to i tak tak mizernym, że prawie nic nie wydać. Się zastanawiam, czy mam pisać do Multikina o zwrot pieniędzy.
Sądząc po opiniach w internecie, nie jestem jedyny…

1+/10 (+za orzeszki, świetne były :))

I trzecia część notki:
Wrocław w maju… Tak… to jest pikne miasto. Wybrałem się do niego wraz z moją narzeczoną, aby poszukać Krasnali. Tak, we Wrocławiu żyją krasnale :) Trzeba się za nimi sporo naszukać, ale jest możliwe dorwanie paru. Pod notką znajdziecie link do kolażu ze zdjęć im zrobionych.
Jest ich znacznie więcej, ale już nie mieliśmy sił ;).

Ps.: niedługo wrzucę fotki nowo złożonego modelu. Będzie to japoniec ;)

Zobacz także:

Zostaw odpowiedź